Jak działa Internet: ukryte systemy, dzięki którym Twoja nazwa domeny żyje

8

Nikt nie jest właścicielem Internetu. To pierwsza i najważniejsza zasada. Jest to rozległa, chaotyczna sieć sieci, dużych i małych, łączących się w jedną globalną całość. Odkąd w 1969 roku pierwsze cztery komputery-hosty zaczęły się ze sobą komunikować, sieć rozrosła się do dziesiątek milionów systemów. Ale to, że żadna osoba ani firma nie jest właścicielem Internetu, nie oznacza, że ​​działa on zgodnie z prawami Dzikiego Zachodu. To jest kontrolowane. Jest w serwisie. I ma zasady.

Internet Society, organizacja non-profit założona w 1992 roku, ustala zasady i protokoły. Określają sposób, w jaki się łączymy. Bez nich panowałby absolutny chaos.

Problem z liczbami

Na początku wszystko było proste. Czy chciałeś skontaktować się z komputerem? Potrzebny był jego adres IP. Na przykład 216.27.22.162.

To działało, gdy było niewiele samochodów. Jednak kiedy miliony urządzeń zostały podłączone do Internetu, stało się to niemożliwe. Próba zapamiętania ciągu liczb dla każdej odwiedzanej witryny nie była skuteczną strategią.

Pierwszym rozwiązaniem był plik tekstowy. Był przechowywany w Centrum informacyjnym sieci. Porównano w nim nazwy z liczbami. Plik rósł. Robiło się nieporęcznie. Błądził.

W 1983 r. interweniował Uniwersytet Wisconsin. Stworzyli system nazw domen (DNS). To zmieniło wszystko. Teraz nie musisz pamiętać 216.27.22.162. Pamiętasz „www.howstuffworks.com”.

DNS to rozproszona baza danych. Ale nie jest całkowicie rozpowszechniony. Opiera się na centralnych serwerach nazw. Ktoś musi nimi zarządzać. Ktoś musi zapobiegać konfliktom. Ktoś musi zapobiegać powielaniu działań.

Kto utrzymuje listę główną?

W 1993 r. interweniował Departament Handlu Stanów Zjednoczonych. Współpracowała z podmiotami publicznymi i prywatnymi, aby stworzyć InterNIC. Jej misja była jasna: prowadzenie centralnej bazy danych wszystkich zarejestrowanych nazw domen i ich adresów IP w Stanach Zjednoczonych. Inne kraje mają własne centra informacji sieciowych (NIC). Na przykład w Kanadzie jest to CIRA. System jest podzielony geograficznie, ale połączony protokołami.

Do administrowania tą bazą danych wybrano firmę Network Solutions. Zarządzała rosnącą listą nazwisk. Ta centralna baza danych jest kopiowana na serwery domeny najwyższego poziomu (TLD) na całym świecie. Serwery te tworzą główne tablice routingu. Każdy komputer łączący się z Internetem opiera się na nich.

Jeśli chcesz wiedzieć jak działa DNS, zacznij tutaj. To jest książka telefoniczna cyfrowego świata.

Przełamanie monopolu

Przez długi czas jedynym graczem na rynku była firma Network Solutions. Kupiłeś od nich domenę. Byłeś zmuszony z nimi pracować. To był monopol.

Rządowi USA nie podobała się ta sytuacja. Monopole są szkodliwe dla konkurencji. Szkodliwe dla cen. Szkodliwe dla innowacji.

Zdecydowali, że inne firmy również mogą sprzedawać nazwy domen. Firmy te nazywane są rejestratorami. Działają w branży sprzedaży. Utrzymują własne serwery DNS. Ale nie kontrolują listy głównej.

Network Solutions nadal jest właścicielem centralnej bazy danych. Gwarantują, że nie ma duplikatów. Możesz kupić domenę od rejestratora, ale płacisz firmie Network Solutions roczną opłatę za przechowywanie Twojej nazwy na centralnym serwerze nazw. To jest odrębny system. Sprzedaż jest otwarta. Własność jest scentralizowana.

Rzeczywistość własności

„To, że nikt nie jest właścicielem Internetu, nie oznacza, że ​​nie jest on kontrolowany i utrzymywany na różne sposoby.”

To jest paradoks, który utrzymuje system w działaniu. Korzystanie z niego jest bezpłatne. Jest otwarty do podłączenia. Ale infrastruktura ma właścicieli. Protokoły mają opiekunów. Bazy danych mają menedżerów.

Myślisz, że jesteś właścicielem witryny „twoja nazwa.com”. Nie bardzo. Wynajmujesz to. Płacisz roczną opłatę firmie Network Solutions za przechowywanie jej na centralnym serwerze. Jeśli przestaniesz płacić, zniknie. Rejestrator może to odebrać. Serwer centralny może go usunąć. Nie masz tu prawdziwej władzy.

Dlatego wybór rejestratora jest mniej ważny, niż myślisz. Zaplecze jest takie samo. Ryzyko jest takie samo. Monopol jest teraz po prostu rozdzielony.

Gdzie są przechowywane dane?

Ludzie pytają, gdzie przechowywane są nazwy domen. Odpowiedź jest prosta: system nazw domen. Ale to zbyt szerokie. Dane znajdują się w DNS. W szczególności znajdują się one w centralnej bazie danych prowadzonej przez InterNIC i administrowanej przez Network Solutions. Są replikowane na serwery TLD na całym świecie. Są one buforowane na komputerach lokalnych. Są wszędzie i nigdzie.

System jest kruchy. Jest niezawodna. Ona jest kontrolowana. Ona jest kontrolowana.

A ona się zmienia. Pojawiają się nowe domeny najwyższego poziomu. Pojawiają się nowi rejestratorzy. Zaproponowano nowe protokoły. Społeczeństwo Internetowe obserwuje. Rząd patrzy. Firmy patrzą.

Żaden z nich nie jest właścicielem Internetu. Ale wszyscy chcą go poprowadzić.

Klikasz na link. DNS rozwiązuje ten problem. Pakiet danych jest przesyłany. Strona się ładuje. Wszystko po prostu działa. Dopóki się nie zatrzyma.