Wewnątrz Googleplexu: jak kampus Google w Mountain View został zaprojektowany z myślą o innowacjach

2

Najsłynniejsza siedziba w świecie technologii znajduje się w Mountain View w Kalifornii, zaledwie kilka mil na południe od Zatoki San Francisco. To nie tylko park biurowy. To Googleplex, mózg i ciało Google, wyszukiwarki, która na nowo zmieniła sposób, w jaki ludzie uzyskują dostęp do informacji. Kampus to dziwna mieszanka stylów. Tutaj sterylna wydajność giganta zaawansowanych technologii spotyka się z chaotyczną kreatywnością centrum badawczego i fantazją fabryki Willy’ego Wonki. Sama nazwa jest grą słów. Łączy w sobie „Google” i „complex”. Odnosi się to również do googolplexu, liczby tak ogromnej, że przekracza ludzką percepcję.

Aby zrozumieć skalę tego, co zbudował Google, musisz zrozumieć matematykę. Googol to 10 do potęgi 100. To znaczy jedynka, po której następuje 100 zer. Googolplex to liczba 10 podniesiona do potęgi googola. Liczba ta jest niewyobrażalnie duża. Carl Sagan zauważył kiedyś, że w obserwowalnym wszechświecie jest mniej cząstek elementarnych, niż liczba oznaczona przez gooplex. Założyciele Google docenili pomysł uporządkowania takiej ilości informacji.

Fizyczna strona opowiada inną historię. Google kupił ziemię od Silicon Graphics (SGI). SGI był pionierem w grafice komputerowej. To oni stworzyli cyfrowe dinozaury na potrzeby filmu „Park Jurajski”. Na terenie nadal stoi posąg Tyrannosaurus rex. To hołd dla poprzednich najemców. Przypomina także, że na tej ziemi doszło do poważnych zmian technologicznych.

Architektura współpracy

Przestrzenie do pracy zaprojektował Clive Wilkinson z Clive Wilkinson Architects. Wilkinson jest znany ze swoich pomysłowych i fantazyjnych projektów. Nie tylko budował biura. Stworzył środowiska zaprojektowane tak, aby zmuszać ludzi do interakcji. Cel był oczywisty. Zniszcz izolowane jednostki. Promuj pracę zespołową. Rozpal kreatywność.

Od 2008 roku Google zatrudniał ponad 19 000 osób. Firma miała biura na całym świecie, ale nie wszyscy pracownicy pracowali w Mountain View. Tylko około 8 000 z tych pracowników pracowało w Googleplexie. Kampus zawierał ponad 2 miliony stóp kwadratowych powierzchni biurowej. Ekspansja była już na horyzoncie. Google nabył sąsiedni kampus o powierzchni 42 akrów. Dzięki tej transakcji wkrótce dodano kolejny 1 milion stóp kwadratowych. Firma rozwijała się szybciej niż budynki były w stanie ją pomieścić.

Korzyści, które sprawią, że zostaniesz

Czy w Googleplexie są rzeki z czekolady? Nie. Czy po korytarzach kręcą się Umpa-Loompy? Nie. Ale premie mają na celu zatrzymanie Cię tutaj. Nie musisz opuszczać kampusu, żeby przeżyć. Lub prosperuj.

Strajk głodowy? Wejdź do kawiarni. Zjedz darmowy lunch. Wysokiej jakości jedzenie. Jest tego mnóstwo. To część strategii. Chcesz spalić te darmowe przekąski? W pobliżu znajduje się siłownia. Biegaj przez pół godziny na bieżni. Wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Konstrukcja eliminuje tarcie. Trzyma pracowników na miejscu. Trzyma ich w pracy. Zmusza ich do myślenia w ekosystemie Google.

Budynki i tereny odzwierciedlają tę filozofię. Otwarte przestrzenie nie są przypadkowe. Udogodnienia to coś więcej niż tylko hojność. To są narzędzia. Narzędzia, dzięki którym zatrzymasz najlepsze umysły w budynku. A budynek jest ogromny.

Spacer po siedzibie Mountain View mniej przypomina wejście do kampusu korporacyjnego, a bardziej spacer po rozległym, nowoczesnym akademiku studenckim. Ponad 20 pojedynczych budynków stwarza mylące wrażenie skali. Większość pracowników dołączyła do firmy prosto ze studiów, co podkreśla akademicką, młodzieńczą energię. Sercem tego labiryntu jest zespół budynków od 40 do 43, zwarta grupa, która służy jako intelektualne serce całego kompleksu.

Wchodząc do dowolnego lobby, zauważysz, że korporacyjna sterylność zanika. Pulsują lampy lawowe. Fortepiany stoją bezczynnie i czekają na kogoś z prawymi palcami. Ale prawdziwy spektakl rozgrywa się na ekranach: przekaz na żywo zapytań z globalnego wyszukiwania, filtrowanych w czasie rzeczywistym w celu usunięcia obraźliwych terminów, zanim spowodują niezręczne chwile w biurze. To ciągłe przypomnienie zakresu wpływu firmy.

Wnętrze opowiada podobną historię. Możesz natknąć się na ogromną białą tablicę pokrytą genialnymi pomysłami i bezczelnymi dowcipami. W rogu wisi replika statku SpaceShipOne. Korytarze są wyłożone rowerami, co odzwierciedla zaangażowanie Google w dbanie o środowisko i zdrowy styl życia. Niezwykłe jest widzieć pracowników jadących do pracy na rowerach i parkujących je bezpośrednio w budynku.

Architektura współpracy

Układ przestrzeni do pracy kłóci się z tradycyjnym designem korporacyjnym. Miejsca pracy są pogrupowane w ciasne skupiska składające się z trzech lub czterech osób, które ściśle ze sobą współpracują. Był to świadomy wybór architekta Clive’a Wilkinsona, który stanął przed trudnym wyzwaniem: jak zachęcić do interakcji, nie tworząc hałaśliwego, rozpraszającego ula? Jak nie zamienić biura w labirynt biurek?

Rozwiązaniem Wilkinsona było szkło. Szklane ściany dzielą przestrzeń na osobne skupiska. Ten wybór projektu rozwiązuje dwa problemy. Po pierwsze, wycisza hałas otoczenia, pozwalając Ci się skoncentrować. Po drugie, pozwala na zalanie całego biura światłem słonecznym, dzięki czemu przestrzeń jest jasna i otwarta. Każda szklana konstrukcja posiada dach w kształcie namiotu wykonany z poliestru powlekanego akrylem. Konstrukcja ta zakrywa systemy oświetleniowe i przeciwpożarowe, zapewniając przejrzystość linii.

Kierownictwo wierzy, że bliskość zachęca do innowacji. Mamy nadzieję, że dzieląc się pomysłami, pracownicy odnajdą większą satysfakcję z pracy i przypadkowo odkryją kolejny duży produkt Google. Zachęcamy do personalizacji. Możesz udekorować swój stół w dowolny sposób. Możesz nawet zabrać psa do pracy (koty są surowo zabronione).

Poza korzyściami

Te obszary robocze są atrakcyjne, ale to tylko zarys zalet Googleplexu. Niektóre korzyści mają ukryte koszty. Wielu nowych pracowników prześladuje osobliwe zjawisko zwane „Google 15”. To straszne zjawisko, które dotyka pracowników już od pierwszego przybycia. W następnej sekcji przyjrzymy się przyczynom tego zagrożenia i sposobom jego uniknięcia.

Budynek 42 i mit nazwy

Budynek 42 był pierwszym budynkiem, do którego Google wprowadził się w Googleplexie. Wielu spekuluje, że tytuł nawiązuje do książki Douglasa Adamsa „Autostopem przez galaktykę”. W książce 42 to odpowiedź na życie, wszechświat i wszystko. To doskonale wpisuje się w kulturę technologiczną. Inni twierdzą, że budynek nosił już tę nazwę, gdy teren był własnością Silicon Graphics. Od tego czasu Google dodał własną dziwaczną nomenklaturę, taką jak Budynek Pi, kontynuując tradycję zabawnych konwencji nazewnictwa.

Jedzenie od Google: śniadanie, lunch i kolacja

Korzyści wynikające z darmowego jedzenia w Googleplex to nie tylko sposób na zaistnienie w prasie. To codzienna rzeczywistość, która zasadniczo zmienia sposób pracy inżynierów. Jeśli jesteś w biurze, masz dostęp do śniadania, lunchu i kolacji za darmo. Na terenie kampusu znajduje się kilka kawiarni, a zasada jest prosta: możesz zjeść w dowolnej z nich. Centralnym węzłem jest miejsce zwane Charlie’s Place. Jej nazwa pochodzi od Charliego Ayersa, pierwszego szefa kuchni firmy. Zanim podawał programistom jedzenie, Ayers gotował dla Grateful Dead.

Odszedł w 2005 roku. Nazwisko pozostało.

Menu w Charlie’s Place jest obszerne. Istnieją stacje poświęcone daniom wegetariańskim. Inni oferują sushi. Dostępna jest także szeroka gama żywności etnicznej pochodzącej z całego świata. Kultura firmy kładzie nacisk na świeże, organiczne składniki. Wyznaczony cel to zdrowe odżywianie. Istnieje jednak luka w ekonomii nieskończonych darmowych kalorii. Kiedy żywność jest darmowa i dostępna przez całą dobę, samokontrola zanika.

Prowadzi to bezpośrednio do „Google 15”.

To slangowa nazwa tych 15 funtów (około 6,8 kg), które wielu nowych pracowników zyskuje w ciągu pierwszych kilku miesięcy pracy. Dzieje się tak z powodu ciągłej pokusy podjadania. Inne lokalizacje na terenie kampusu oferują podobne menu. Pacific Cafe kieruje się tą samą logiką. To samo dotyczy Charleston Café. Café 150 to kolejna opcja. Nawet lokal o nazwie No Name Café pasuje do tego obrazu. Każda lokalizacja oferuje wybór dań na każdy posiłek dnia.

Google codziennie zmienia ponad 200 przepisów w tych kawiarniach. Różnorodność jest niesamowita. Ale rezultat jest często taki sam. Skutkiem ubocznym hojności technologicznego giganta jest przyrost masy ciała.

Koszt darmowego jedzenia

Głodny o 15:00? Nie musisz opuszczać kampusu. W barach z przekąskami Google można znaleźć wszystko, od batoników muesli i precli w czekoladzie po soki i kawę. Wszystko to jest bezpłatne. Firma zaprezentowała tę koncepcję nawet na zewnątrz podczas wydarzenia Google I/O 2008 w Moscone Convention Center w San Francisco, rozdając uczestnikom kosze z przekąskami.

Nikt nie zna dokładnego kosztu. Google utrzymuje ścisłą tajemnicę dotyczącą swojego budżetu na żywność. Nie powstrzymało to blogera Vasantha Sridharana przed zgadywaniem. W kwietniu 2008 roku przeprowadził pewne obliczenia. Oszacował liczbę pracowników Googleplexu, liczbę posiłków dziennie oraz dzienne wydatki przypadające na jednego pracownika. Z jego przybliżonych szacunków wynika, że ​​koszt ten wynosi ponad 72 miliony dolarów rocznie. Oczywiście jest to tylko przypuszczenie. Ale to pokazuje skalę operacji.

Na zewnątrz jadalni

Jedzenie jest głównym elementem programu, ale na tym nie kończą się korzyści. Google zamienia odpady w energię. Firma odbiera ze swoich stołówek zużyty olej spożywczy i przekazuje go partnerowi w celu przetworzenia na biodiesel. Następnie Google odkupuje część tego paliwa, aby wesprzeć swoją działalność. To błędne koło. Przynajmniej do tego firma dąży.

Chcesz wiedzieć, co jeszcze robią, aby uszczęśliwić inżynierów? Następna sekcja zagłębia się w ten temat.

Dlaczego biuro staje się sposobem na życie

Nie jest tajemnicą, że giganci z Doliny Krzemowej zamienili wygodę w broń. Strategia w tym przypadku jest niezwykle prosta: uczynić biuro tak pozbawionym barier, aby opuszczenie go wydawało się ciężarem. Kiedy w tym samym kampusie masz siłownię, zakład fryzjerski i salon gier, droga do domu traci cały swój urok. Produktywność wzrasta nie tylko dlatego, że ludzie pracują ciężej. Rośnie, bo zostają dłużej, napędzani darmowym jedzeniem i darmowymi masażami.

W szczególności Google przekształciło koncepcję „życia w kampusie” w formę sztuki. Bonusy w Googleplex to nie tylko dekoracja. Jest to infrastruktura zaprojektowana tak, aby przywiązać Cię do klawiatury.

Kod fryzjera

Wyobraź sobie, że jesteś w przepływie. Głęboko w sprincie. Twoja grzywka wpada Ci do oczu. Mrugasz. Wyrzucasz je. Znowu mrugasz. To rozprasza.

W przypadku większości firm trzeba by zaplanować 30-minutową wycieczkę do salonu. W Google? Po prostu zarezerwuj miejsce. Na terenie kampusu zatrudnieni są fryzjerzy. Brak czasu na podróż. Bez czekania. Tylko fryzura – i jeszcze raz o kodzie. To mała rzecz, ale usuwa małą barierę, która może zakłócić stan przepływu.

Niekończące się pływanie

Kalorie z darmowych obiadów trzeba gdzieś spalić. Jest oczywiście standardowa siłownia. Ale dla tych, którzy wolą hydrodynamikę od bieżni, Google oferuje specjalny sprzęt: basen okrążeniowy na miejscu.

To nie są tory olimpijskie. Są to wąskie, krótkie baseny wyposażone w mocne pompy elektryczne. Woda pędzi w jednym kierunku, tworząc gładki i silny prąd. Płyniesz przeciwko temu. Zostań tam, gdzie jesteś. Zasadniczo jest to rower treningowy, ale przeznaczony do ćwiczeń górnej części ciała. Baseny te są monitorowane przez ratowników, dzięki czemu nawet najbardziej oddani pływacy nie odpłyną za daleko i nie narazą się na niebezpieczeństwo. To dziwny, ale bardzo specyficzny perk, który rozwiązuje problem tego, jak zrobić cardio bez wychodzenia z budynku.

Tenis stołowy i papier-kamień-nożyce

Jeśli Twój mózg potrzebuje odpoczynku od błędów składniowych, na terenie kampusu znajdują się biurka. Ping-pong, bilard, piłkarzyki. Znajdziesz je rozproszone po różnych budynkach. To nie tylko zabawa. Dotyczy to pięciominutowego restartu. Szybka gra odwraca uwagę, rozciąga mięśnie, a czasem daje rozwiązanie problemu, z którym zmagasz się godzinami.

A co jeśli nie lubisz aktywności fizycznej? Istnieją gry wideo. Konsole, automaty do gier, co tylko chcesz. Dla introwertyków, którzy wolą, aby kciuki podnosiły ciężary, jest to łatwy sposób na zabicie czasu pomiędzy zatwierdzeniami.

Duży obraz

Te bonusy wydają się nieistotne. Komu zależy na darmowym strzyżeniu? Są one jednak częścią większej architektury zatrzymywania pracowników. Eliminując konieczność wychodzenia z biura w celu zaspokojenia podstawowych potrzeb, Google utrzymuje swoich pracowników w kontrolowanym ekosystemie. Jesz tam. Pocisz się tam. Ty tam grasz.

To nie jest tylko przejaw dobroci. To kwestia wydajności. I może trochę kontroli.

Kiedy biuro zapewnia wszystko, czego potrzebujesz, granica między pracą a życiem zaciera się. Nie wracasz do domu, bo nie masz dokąd pójść.

Rezultatem jest obecność siły roboczej. Fizycznie. Umysłowo. Przez dłuższy okres czasu, niż pozwalają na to tradycyjne modele pracy od 9 do 17. Czy to prowadzi do

Rozlana kawa na świeżą koszulę? Nie panikować. Kampus Googleplex oferuje kompleksowe usługi pralni i pralni chemicznej. Często zdarza się, że pracownicy zostawiają swoje rzeczy na weekend, aby zająć się obowiązkami domowymi w czasie pracy.

Natychmiast dostępna jest także pomoc medyczna. Na terenie kampusu dostępny jest personel medyczny, który jest gotowy udzielić pomocy każdemu, kto w ciągu dnia zachoruje lub odniesie obrażenia. Można po prostu wejść i udać się do lekarza, nie wychodząc z budynku.

Ale w kampusie nie chodzi tylko o zachowanie zdrowia, ale także o łagodzenie stresu. Google oferuje dotowany program masażu. Za niewielką opłatą otrzymasz sesję z licencjonowanym terapeutą w prywatnym pokoju. Te gabinety masażu, wraz z łazienkami, to jedno z niewielu miejsc w całym Googleplexie, gdzie ściany są nieprzezroczyste. Prywatność jest tu rzadkością.

Jest też słynny program Google 20 procent czasu. Pracownicy mogą przeznaczyć nawet 20 procent swojego czasu na projekty specjalne. Odpowiada to jednemu pełnemu dniu w tygodniu poświęconemu czemuś zupełnie innemu niż główna praca. Google twierdzi, że wiele produktów w Laboratorium Google zaczęło się jako projekty osobiste zgodnie z tą zasadą.

Korzyści te są szczególnie atrakcyjne dla niedawnych absolwentów szkół wyższych. Googleplex ułatwia przejście ze środowiska akademickiego do życia korporacyjnego. Ale dla tych, którzy wyrosli z bańki kampusowej, wszystko się zmieniło.

W 2008 roku zmienił się jeden z kluczowych benefitów. Nowa polityka wywołała niezadowolenie wielu pracowników. Niektórzy doprowadzili się do łez. Co się zmieniło?

Zmiana w Korzyściach Google

Nawet łazienki odzwierciedlają kulturę firmy. Wskazówki i łamigłówki programistyczne wiszą nad pisuarami i na drzwiach kabin. To mały szczegół, ale pokazuje, jak głęboko myślenie techniczne jest wplecione w codzienne środowisko.

Jeśli chodzi o korzyści i opiekę dzienną Google, krajobraz ewoluował. Początkowa fala nieograniczonych świadczeń nie trwała wiecznie. Dla pracowników, którzy związani są z firmą od dłuższego czasu, dostosowane zostały systemy wsparcia. Dramatyczne zmiany, które zaszły w 2008 roku, wymusiły ponowną ocenę tego, co jest zrównoważone.

Niektórzy twierdzą, że program 20-procentowego czasu jest obecnie bardziej mitem niż rzeczywistością. W praktyce napięte terminy często uniemożliwiają wykorzystanie tego dodatkowego dnia. Mimo to pomysł pozostaje potężną zachętą dla inżynierów, którzy chcą myśleć innowacyjnie bez uprzedniego pytania o pozwolenie.

Jednakże usługi pralni i masażu pozostają. Przypominają o pierwotnej obietnicy: że praca tutaj powinna być inna. Nie tylko ze względu na darmowe jedzenie, ale także ze względu na troskę o osobę, która pracuje.

Czy zmiany z 2008 roku zrujnowały ducha miejsca? A może po prostu sprawili, że było bardziej realistycznie? Dla wielu utrata pewnych nieograniczonych korzyści była krokiem wstecz od utopii, w którą weszli. Dla innych była to niezbędna dojrzałość firmy, która przekształciła się ze start-upu w światowego giganta.

Puzzle w łazienkach nadal tam są. Pralki nadal brzęczą. Ale niepisana umowa między firmą a jej pracownikami uległa zmianie. Nadal możesz znaleźć lekarza na terenie kampusu. Nadal możesz skorzystać z masażu. Ale łatwość, z jaką potrafiłeś ignorować świat zewnętrzny, zniknęła.

Pozostaje mieszanka szczerego wsparcia i wykalkulowanej retencji. Wykorzystanie 20% czasu stało się trudniejsze, ale nie niemożliwe. Nadal istnieją korzyści, ale teraz mają one własne warunki. Googleplex nie jest już placem zabaw. To miejsce pracy, które wie, jak traktować swoich pracowników, nawet jeśli nie rozpieszcza ich już tak jak kiedyś.

Kinderplex i cena opieki nad dzieckiem premium

Już w 2004 roku krążyły plotki o utworzeniu przedszkola w Google, ale firma szybko zareagowała. Aby uruchomić Kinderplex, nawiązali współpracę z Children’s Creative Learning Centres (CCLC), organizacją prowadzącą szkołę zaledwie dwie mile od Googlepleksu. Nie była to usługa bezpłatna. Google dofinansował te koszty, aby były przystępne dla pracowników, pokrywając koszty posiłków, takich jak śniadanie i lunch, i wykorzystał tę korzyść jako potężne narzędzie rekrutacyjne. Pracownicy CCLC prowadzili codzienne zajęcia zgodnie z filozofią nauki poprzez zabawę, podczas których dzieci ćwiczyły jogę i brały udział w różnorodnych zajęciach.

Potem przyszedł Las.

Program ten został otwarty rok po Kinderplexie i różnił się od niego. Google kontrolowało to bezpośrednio. Był droższy w utrzymaniu i oferował inne podejście do opieki nad dziećmi. Do 2008 roku Google zdecydowało się zintegrować Kinderplex z modelem Woods, tworząc jeden, ujednolicony program dla przedszkoli. To przejście było szokujące. Gwałtownie wzrosły cła. Pracownicy, którzy wcześniej płacili około 33 000 dolarów rocznie, odnotowali, że ich rachunki wzrosły ponad dwukrotnie, do ponad 57 000 dolarów.

Reakcja nie ograniczała się do niezadowolonych komentarzy. Według doniesień niektórzy pracownicy byli wzruszeni łzami. Dlaczego nastąpił tak gwałtowny wzrost cen?

Wszystko sprowadzało się do filozofii edukacji. W nowym programie przyjęto podejście Reggio Emilia założone przez Lorisa Malaguzzi. Zamiast ogólnych zabaw, metoda ta skupia się na indywidualnym dziecku. Nauczyciele dostosowują program nauczania w zależności od zainteresowań danego dziecka w danym momencie. Ważna jest tu komunikacja, interakcja, a nawet estetyka pomieszczenia – liczy się sztuka i otoczenie.

Aby wdrożyć tę koncepcję, liczebność klas została utrzymana na niskim poziomie. Nauczyciele otrzymywali stosunkowo wysokie wynagrodzenia. Ale małe klasy i wysokie płace wiążą się z wysokimi kosztami. W rezultacie? Cena, która zszokowała wielu pracowników.

Lista oczekujących i klub liderów

Google nie tylko podniósł ceny. Zaczęli pobierać opłaty od rodziców, żeby dostać się na listę oczekujących. Lista rozrosła się do setek nazwisk. Dodanie opłaty za utrzymanie miejsca na liście w połączeniu z nowymi stawkami czesnego zrobiło to, co często robią opłaty: skróciło kolejkę.

Krytycy firmy zwrócili uwagę na niepokojący trend. Przedszkole stawało się elitarne. Tylko kadra kierownicza wyższego szczebla mogła sobie pozwolić na opcję wewnętrzną. Był to rzadki projekt wewnętrzny, który spotkał się z prawdziwą krytyką w miejscu zwykle chwalonym za swoje zalety.

Pomimo ostrej reakcji Googleplex pozostał magnesem przyciągającym talenty. Kampus z mostami i chodnikami symulującymi kampus uniwersytecki przyciągał największe talenty. W 2008 roku Google znalazło się na liście 100 najlepszych firm, dla których warto pracować według magazynu Fortune. Ludzie chcieli tam chodzić. A kiedy już znaleźli się w środku, zostali. Kontrowersje wokół przedszkola stały się jedynie przeszkodą na drodze, a nie znakiem stopu.

Co to jest Googleplex?

Siedzibą firmy jest Googleplex. To nie jest jeden budynek. Jest to zespół obiektów połączonych mostami i ścieżkami dla pieszych. Projekt ma przypominać kampus uniwersytecki o luźnej strukturze. Niektórzy próbują porównać to do googolplexu – liczby 10^{10^{100}}$ – ale to tylko ciekawostka matematyczna. Fizyczny Googleplex jest duży, funkcjonalny i zaprojektowany tak, aby zachęcać do przypadkowych spotkań prowadzących do innowacji. To tutaj dzieje się praca. Jest tu przedszkole. To tutaj kształtuje się kultura, na dobre i na złe.

Powiązane artykuły z HowStuffWorks

  • Jak działa Google
  • Jak działa Gmail
  • Jak działa Kalendarz Google
  • Jak działają Dokumenty Google
  • Jak działa Google Earth
  • Jak działa system plików Google
  • Jak działa Google Talk
  • 10 przydatnych narzędzi od Google

Inne przydatne linki

  • Oficjalny blog Google

Źródła

  • Arrington, Michael. „Obiad w Google?” TechCrunch. 4 listopada 2005 (22 lipca 2008) http://www.techcrunch.com/2005/11/04/google-lunch/
  • Brainy-Child.com. „Metoda Reggio Emilia”. (24 lipca 2008) http://www.brainy-child.com/article/reggioemilia.html
  • Chang, Jade. „Za szklaną kurtyną”. MetropolisMag. 19 czerwca 2006 (22 lipca 2008) http://www.metropolismag.com/cda/story.php?artid=2123
  • CCLC. Kinderplex. (24 lipca 2008 r.) http://www.childcareos.com/childcareos/InterestWaitList21/ChildCareProviderdetails.aspx?FLG=300&CID=89b570b0-834c-4d2e-a2fe-fd70b0563eae
  • Magazyn Fortuna. „100 najlepszych firm, w których warto pracować w 2008 roku”. (24 lipca 2008) http://money.cnn.com/magazines/fortune/bestcompanies/2008/full_list/
  • Google. „Kultura korporacyjna Google”. (21 lipca 2008) http://www.google.com/intl/en/corporate/culture.html
  • Finanse Google. Google. (24 lipca 2008) http://finance.google.com/finance?q=Google
  • Helft, Miguel. „Google planuje znaczącą ekspansję na swoim terytorium”. New York Timesa. 4 czerwca 2008 (23 lipca 2008) http://bits.blogs.nytimes.com/2008/06/04/google-plans-major-expansion-in-its-backyard/
    -Kaiser, Emily. „Byli studenci informatyki świetnie prosperują w Google”. Codziennie Minnesota. 1 maja 2007 (23 lipca 2008) http://www.mndaily.com/articles/2007/05/01/71788
  • Mills, Elinor. „Google kupuje nieruchomość w Mountain View w Kalifornii”. 14 czerwca 2006 (23 lipca 2008) http://news.cnet.com/8301-10784_3-6083899-7.html
  • Mohney, Chris. „25 rzeczy, które warto zobaczyć w Googleplexie, zanim umrzesz”. Dolinawag. 6 lutego 2007 (22 lipca 2008) http://valleywag.com/tech/google/25-things-to-see-at-the-googleplex-before-you-die-234103.php
    -Nocera, Joe. „W przedszkolu: Google popełnia rzadki błąd”. 5 lipca 2008 (22 lipca 2008) http://www.nytimes.com/2008/07/05/business/05nocera.html
  • Olsen, Stephanie. „Od Googleplexu do winiarni.” CNet. 23 stycznia 2008 (22 lipca 2008) http://news.cnet.com/From-the-Googleplex-to-the-wine-bar/2100-1030_3-6227204.html
  • Olsen, Stephanie. „Google wspina się coraz wyżej.” CNet. 11 lipca 2003 (23 lipca 2008) http://news.cnet.com/Googles-movin-on-up/2110-1032_3-1025111.html
  • Sagan, Karl. „Googol i Googolplex”. KOSMOS. (23 lipca 2008) http://www.myitforum.com/absolutevc/avc-view.aspx?v=601
  • Sokołow, Rajmund. „Googlujący lunch”. Dziennik Wall Street. 1 grudnia 2007 (22 lipca 2008) http://online.wsj.com/public/article/SB119646190600409908.html