Dziesięć lat temu mogłeś kupić Bitcoin o wartości 100 euro i obserwować, jak Twój portfel rośnie do ponad 6000 euro. Jasne, że będziesz płynął na fali wzrostu, ale doświadczysz też brutalnych krachów. To samo można powiedzieć o akcjach Tesli kilka lat temu. Patrząc wstecz, możesz czuć się geniuszem. Jednak dzisiaj gra się zmieniła. Nie chodzi już tylko o trzymanie aktywów i nadzieję na najlepsze. Chodzi o działanie. Aplikacje handlowe, takie jak JustTrade, eToro i TradeRepublic, obiecują właśnie to: możliwość kupowania, sprzedawania i generowania dodatkowego dochodu bezpośrednio ze smartfona.
Wygrywają. Mobilna giełda kwitnie. Ale co sprawia, że tak zwane „neobanki” (neo-brokerzy) są tak atrakcyjne? A co właściwie ryzykujesz, dotykając ekranu?
Bezproblemowe wejście
Bariera wejścia została zniszczona. Weźmy na przykład TradeRepublic. Proces jest niemal obraźliwie prosty. Zrób zdjęcie swojego dowodu osobistego. Zrób sobie selfie. Przelej jedno euro na połączone konto bankowe. Jesteś w środku.
Dla każdej klasy aktywów – akcje Apple, złoto, kryptowaluta – aplikacja dostarcza niezbędnych danych: aktualnej wartości rynkowej, wykresów rocznych oraz podstawowych wskaźników. Wbudowane materiały szkoleniowe. Nauczą Cię strategii tak szybko, że poczujesz się jak profesjonalista, zanim jeszcze popełnisz pierwszy błąd.
Ta łatwość użycia jest haczykiem. Tradycyjni brokerzy pobierali prowizje. Mówimy o 10, 20, a czasami nawet 50 euro za samo wykonanie jednego zamówienia. Neobrofers wywrócili grę do góry nogami. Warranty są często bezpłatne. Jeśli jest cena, to symboliczna. Jedno euro. Niektóre aplikacje nawet nie pobierają opłat za istnienie. Ten model o zerowych kosztach jest dokładnie tym, co przyciąga początkujących.
Mobilna eksplozja
Ta wygoda doprowadziła do gwałtownego wzrostu. Andreas Heckethal, ekonomista z Uniwersytetu Johanna Wolfganga Goethego we Frankfurcie, kieruje zespołem badawczym śledzącym tę zmianę. Ich parametry skrawania. Ponad 20% wszystkich transakcji detalicznych jest obecnie realizowanych na urządzeniach mobilnych. Zespół Hechtala przewiduje, że w nadchodzących latach liczba ta ulegnie podwojeniu.
Liczby to potwierdzają. TradeRepublic, lider rynku, odnotował wzrost przychodów z 0,7 mln euro do 26,8 mln euro w ciągu jednego roku (2019/20). Christian Hecker, współzałożyciel firmy, zauważa, że cztery miliony ludzi zaczęło korzystać z platformy, aby ich pieniądze pracowały na ich korzyść. Zarządzają 35 miliardami euro. Hecker nazywa TradeRepublic „bankiem niezbędnym” dla nowego pokolenia młodych oszczędzających.
To nie jest odosobniony przypadek. Badanie przeprowadzone przez Niemiecki Instytut Giełdy (DAI) wykazało, że około 1,5 miliona osób poniżej 30. roku życia korzysta z aplikacji takich jak TradeRepublic, eToro czy Scalable Capital. Logo jest znajome. Tworzy się nawyk.
Pułapka dopaminowa
W tej przestrzeni dominują młodzi użytkownicy, a ta grupa demograficzna stwarza wyjątkowe ryzyko. Eksperci ostrzegają, że handel na smartfonie jakościowo różni się od handlu na komputerze stacjonarnym. Zniknęło tarcie (bariery).
W badaniach Hechtala porównano aktywność tego samego tradera na różnych platformach. Wyniki wykazały wyraźny wzór. Traderzy na smartfonach kupowali aktywa o większej zmienności. W mniejszym stopniu zdywersyfikowali swój portfel. Zamiast trzymać się planu, gonili za przeszłymi zyskami i stratami.
Winowajny jest projekt tych aplikacji. W interfejs użytkownika wbudowane są sztuczki psychologiczne. Powiadomienia push powiadamiają Cię, gdy akcje gwałtownie spadają lub rosną. Pojawiają się oferty nowych zakupów. Ma to na celu sprowokowanie impulsywnych działań. Czy planowałeś zakup bitcoinów? Aplikacja to oferuje. Jesteś ciekawy. Naciskasz. Jesteś teraz narażony na aktywa, z którymi nigdy nie miałeś do czynienia.
Ukryta cena
Oto haczyk. Model „bezpłatny” ma strukturę kosztów. Federalne Stowarzyszenie Niemieckich Organizacji Konsumenckich (vzbv) podkreśla, że nie ma nic naprawdę darmowego. Koszty są pośrednie, ale istnieją.
Brokerzy internetowi otrzymują prowizje, zwane „płatnością za przepływ zamówień”, od platform transakcyjnych i dostawców usług. Innymi słowy, kiedy dokonujesz transakcji, broker otrzymuje płatność z giełdy. Krytycy twierdzą, że stwarza to konflikt interesów. Brokerzy mogą promować papiery wartościowe oferujące wyższe rabaty, a nie te, które są najlepsze dla zysków klienta.
Organy regulacyjne nadrabiają zaległości. Unia Europejska planuje zakazać tych opłat za wyłączne kierowanie zamówień do 2026 r. Wyczerpie się źródło dochodów. Jak neobroferzy przeżyją?
Eric Podzwaite ze Scalable Capital powiedział Tagesschau, że planują dywersyfikację działalności. Spodziewaj się większej liczby miesięcznych subskrypcji. Spodziewaj się niższych marż odsetkowych. Koszty zamówienia lub stopy procentowe prawdopodobnie wzrosną, aby zrekompensować utracone dochody z prowizji.
Co będzie dalej
Przyszłość tych aplikacji zależy obecnie od przetrwania modelu biznesowego. Czy jeśli „wolna” fasada pęknie, inwestorzy indywidualni pozostaną? A może powrócą do tradycyjnych brokerów z wyższymi kosztami początkowymi, ale mniejszą manipulacją psychologiczną?
Wygoda jest niezaprzeczalna. Zniknęła bariera wejścia. Jednak w miarę jak zmienia się krajobraz regulacyjny, w końcu zaczynają się ujawniać prawdziwe koszty „wolnego” handlu. Pytanie, czy użytkownicy będą skłonni za to płacić.
Cena wygody
Hackettl pozostaje zaskakująco optymistyczny, jeśli chodzi o przyszłość aplikacji finansowych. Co mówią eksperci? Opłaty transakcyjne mogą nieznacznie wzrosnąć. Jest to uczciwa cena, jeśli podstawowy model biznesowy działa. Nie ma znaczenia, czy jedna transakcja jest warta ani grosza więcej niż wczoraj. Zasadnicza atrakcyjność modelu biznesowego pozostaje niezmieniona.
Weźmy pod uwagę rzeczywistość. Spekulacja na giełdzie jest ryzykowna. Każdy to wie. Jednakże eksperci finansowi ogólnie zgadzają się, że zdecydowanie zaleca się długoterminową akumulację bogactwa poprzez inwestycje w akcje o stosunkowo niskiej stopie zwrotu. Zwłaszcza dla młodych ludzi.
Ale sama wiedza nie wystarczy. W Niemczech potrzebujemy więcej znajomości finansów. Ta luka istnieje, ponieważ tematy takie jak prywatne planowanie emerytalne stają się niezwykle ważne. Brakuje ich w planach finansowych wielu młodych ludzi. Alexandra Nissen-Roinzi z Uniwersytetu w Mannheim podkreśla tę lukę.
Luka w strategii narodowej
Federalne Ministerstwo Edukacji i Badań (Bundesministerium für Bildung und Forschung) zdało sobie z tego sprawę wcześnie. W 2023 r. rozpoczęła prace nad krajową strategią umiejętności finansowych. Cel był jasny: zapewnić społeczeństwu lepsze narzędzia.
Konkretne szczegóły nie są jeszcze dostępne. Jak dokładnie będzie wyglądać ta strategia? To pozostaje kwestią otwartą. Nie wiadomo jeszcze, jak skutecznie przekazywać wiedzę o giełdzie i akcjach młodemu pokoleniu. Rysunek jest nadal pusty.