Wyobraź sobie salę pełną ludzi z różnych krajów, w której wszyscy mówią tylko w swoim ojczystym języku. Chaos. Żadna komunikacja nie jest możliwa, dopóki wszyscy nie zgodzą się na standardowy zestaw zasad i słownictwa. To właśnie sprawia, że Internet jest tak wspaniały. Jest to system, który pozwala różnym sieciom komputerowym komunikować się ze sobą przy użyciu standardowych reguł. Bez tych zasad Twój laptop w Tokio nie byłby w stanie wysłać wiadomości e-mail na serwer w Londynie.
Pomyśl o skali. Internet to zbiór wzajemnie połączonych systemów komputerowych obejmujących całą planetę. Opiera się na kilku zestawach reguł zwanych protokołami. Protokoły te umożliwiają komunikację komputerową pomiędzy sieciami. Jednak same zasady nie wystarczą do przesyłania danych. System opiera się na ogromnej infrastrukturze routerów, punktów dostępu do sieci (NAP ) i systemów komputerowych. Do tego dochodzą satelity, kilometry kabli i setki routerów bezprzewodowych przesyłających sygnały pomiędzy komputerami i sieciami.
To jest prawdziwie globalny system. Kable przecinają kraje i oceany, przekraczają granice i łączą najbardziej odległe miejsca na świecie ze wszystkimi innymi. Sieć wciąż się rozwija. Z każdym dniem podłączanych jest do niego coraz więcej komputerów. Różne organizacje i firmy pracują nad rozszerzeniem dostępu do Internetu w krajach, które nie są jeszcze podłączone.
Internet to gigantyczny system złożony z wielu mniejszych systemów. Jeśli jest to jedna rzecz, czy ma jednego właściciela? Czy istnieje osoba lub organizacja kontrolująca Internet? Czy ktoś może posiadać coś, co obejmuje kraje i oceany?
Kto jest właścicielem Internetu?
Nie ma jednej osoby ani organizacji będącej właścicielem Internetu. Nie jest to produkt, który można kupić, ani budynek, który można zamknąć. Kwestia własności jest złożona, ponieważ infrastruktura jest rozproszona po całym świecie.
Kto naprawdę jest właścicielem Internetu?
Odpowiedź zależy całkowicie od tego, jak na to spojrzeć.
Nikt.
Wiele osób.
Jeśli pomyślisz o Internecie jak o jednej gigantycznej, zunifikowanej maszynie, nie ma on właściciela. Żaden rząd nie posiada tytułu własności. Żadna korporacja nie podpisuje aktu przeniesienia własności. Przypomina to bardziej sieć telefoniczną: ogromną infrastrukturę, w której żaden pojedynczy podmiot nie ma roszczeń do całego systemu. Organizacje zarządzają regułami, ale nie są właścicielami samego obiektu.
Ale podejdźmy bliżej. Internet to patchworkowa kołdra. Tysiące podmiotów posiada jego fragmenty. Właściciele ci nie posiadają mapy globalnej, ale mogą ograniczyć prędkość lub zablokować dostęp. Kontrolują Twoje doświadczenie.
Warstwa fizyczna, która przenosi dane pomiędzy systemami, to szkielet Internetu. Na początku tym szkieletem był ARPANET. Jest to obecnie sieć routerów i kabli zarządzana przez duże korporacje. Są to dostawcy usług internetowych (ISP ). Nie możesz od nich uciec. Jeśli potrzebujesz dostępu do Internetu, Twój ruch będzie przechodził przez jednego z tych dużych graczy:
- UUNET
-Poziom 3 - Verizon
-AT&T
-Qwest - Sprint
-IBM
Potem jest reszta. Mniejsi dostawcy usług internetowych obsługują indywidualne domy i firmy. Oni sami nie są częścią grzbietu. Zamiast tego negocjują z gigantami nad nimi, aby uzyskać dostęp. Dotyczy to dostawców telewizji kablowej i firm świadczących usługi DSL. Koncentrują się na ostatniej mili, odcinku połączenia między domem a szerszą siecią.
Wewnątrz grani znajdziesz Punkty wymiany internetowej (IXP ). Są to węzły fizyczne, w których spotykają się oddzielne sieci w celu wymiany danych. Sprint, Verizon i AT&T budują oddzielne systemy infrastruktury. Nie integrują swoich systemów. Komunikują się na IXP. Giełdy te są prowadzone przez firmy i organizacje non-profit.
Każdy węzeł sieci ma właściciela. Dostawcy usług internetowych są właścicielami swoich segmentów. Rządy kontrolują sieci krajowe. Firmy obsługują sieci lokalne (LAN ), które łączą się z systemem globalnym. Każdy z nich stanowi niezależną całość, ale jednocześnie jest częścią całości. Lokalne przepisy określają, co właściciele mogą ograniczać lub zezwalać swoim użytkownikom.
Co z tobą?
Jesteś właścicielem urządzenia. Laptop, telefon, tablet. Sprzęt ten jest częścią systemu sieciowego. Technicznie rzecz biorąc, jesteś właścicielem niewielkiej części Internetu. To mały fragment, ale jest twój.
Jeśli więc nikt nie jest właścicielem, kto go pali?
Od ARPANET do otwartej sieci
Wszystko zaczęło się od ARPANET-u. Była to sieć komputerów rozproszonych po uniwersytetach, budynkach rządowych i laboratoriach badawczych. Inżynierowie, którzy go stworzyli, opracowali protokoły, które do dziś rządzą Internetem. Kiedy ARPANET połączył się z innymi sieciami, pojawił się Internet.
Agencją stojącą za tym jest DARPA (Agencja Zaawansowanych Projektów Badawczych w dziedzinie Obrony). Oddział Departamentu Obrony USA. Ponieważ projekt był pierwotnie finansowany przez rząd, niektórzy twierdzą, że rząd USA był kiedyś właścicielem Internetu. Ta era minęła, ale infrastruktura pozostała.
Strażnicy Internetu
Jeśli własność jest rozdrobniona, odpowiedzialność jest podzielona. Kilka organizacji podejmuje się zadania utrzymywania działania globalnego systemu. Nie są właścicielami Internetu, ale zarządzają jego podstawowymi identyfikatorami i standardami.
Jak nazwy domen zastępują zdezorientowane adresy IP
Pamiętasz te protokoły, o których rozmawialiśmy? Kontrolują ruch. Ale protokoły wymagają również systemu nazewnictwa, z którego ludzie będą mogli faktycznie korzystać. System nazw domen (DNS) przychodzi na ratunek.
Pomyśl o Internecie jak o gigantycznej mapie. Każde podłączone urządzenie ma swoją lokalizację. Technicznie rzecz biorąc, ta lokalizacja to adres IP : ciąg liczb. Próba zapamiętania 192.168.1.1 jest kłopotliwa. Rozumieli to inżynierowie, którzy stworzyli wczesną sieć. Chcieli sposobu na wprowadzanie słów zamiast liczb.
Dlatego właśnie wpisujesz „example.com”, a nie losową sekwencję liczb.
Kto pilnuje porządku w zasadach nazewnictwa?
Jeśli protokoły się zmienią, ktoś będzie musiał zaktualizować zbiór przepisów. Internet nie jest jedną osobą, ale kilka grup ma znaczący wpływ na jego infrastrukturę.
- Społeczeństwo Internetowe : Organizacja non-profit skupiająca się na standardach, polityce i edukacji.
- Internet Engineering Task Force (IETF) : otwarta grupa międzynarodowa z grupami roboczymi mającymi na celu rozwiązywanie konkretnych problemów, takich jak bezpieczeństwo. Zachowują stabilność architektury.
- Rada ds. Architektury Internetu (IAB) : Komisja w ramach IETF nadzorująca projektowanie protokołów.
- Internetowa Korporacja ds. Nadawanych Nazw i Numerów (ICANN) : Prywatna organizacja non-profit zarządzająca DNS. Jego zadaniem jest zapewnienie, że każda nazwa domeny wskazuje właściwy adres IP.
Internet Society i IETF działają w oparciu o otwarte członkostwo. Każdy, kto ma wiedzę specjalistyczną, może wnieść swój wkład. Kształtują ewolucję sieci.
ICANN jest inny. To jest prywatna organizacja. Niektórzy ludzie odczuwają z tego powodu niepokój. Twierdzą, że ICANN ma zbyt dużą władzę nad rejestracjami domen. ICANN zarabia na akredytacji rejestratorów. Ci rejestratorzy sprzedają nazwy domen Tobie i mnie. Jeśli chcesz mieć konkretną nazwę, ICANN to obroża.
Dlaczego struktura jest ważniejsza niż treść
Żadna z tych organizacji nie jest właścicielem Internetu. Po prostu konserwują „hydraulikę”. Konstrukcja została starannie zaprojektowana. A co z treścią? To wciąż dziki zachód, po którym wszyscy się poruszamy.
Regulamin czyni kartę użyteczną. Sama mapa to chaos kreatywności i nieporządku.










































