Wyjdź tylko z tłumaczeniem. Zachowaj całe formatowanie Markdown takie samo jak oryginał. Nie dodawaj żadnych komentarzy, wyjaśnień ani metatekstu.
Koniec samoregulacji?
YouTube ufał Ci co do prawdziwości informacji zawartych w filmach wykorzystując sztuczną inteligencję. To już nie jest prawdą. Wraz z rozwojem technologii platforma zdecydowała, że ręczna weryfikacja poprawności informacji nie jest wystarczająca. W środę ogłosili nowy system. Teraz system automatycznie skanuje pobrane filmy. Jeśli system wykryje, że treść wideo zawiera sztuczną inteligencję, odpowiednio ją oznacza. Niezależnie od Twoich pragnień.
Znaki są teraz bardziej widoczne i trudne do zignorowania. Dotyczy to zarówno długich, jak i krótkich filmów.
Nie jest to zjawisko nowe. YouTube ma zasady już od dwóch lat. Twórcy mieli obowiązek zwrócić uwagę, czy ich treści odpowiadają rzeczywistym osobom lub miejscom. Fikcja? Unikona w świecie fantasy? Nie potrzeba żadnych tagów. Oczywiście jest to fikcja.
Ale sama polityka się nie zmieniła. Tylko sposoby wykorzystania. YouTube nie chce przekazać decyzji twórcom. Dzieje się tak dzięki wprowadzeniu na rynek nowych modeli, które pozwalają zrozumieć fizykę i kulturę. Wysokiej jakości wideo, które zaciera granice między rzeczywistością a wyobrażeniem.
Od maja boty będą przeglądać treści wideo. Nadal możesz dobrowolnie wskazać stosowanie sztucznej inteligencji. Ale co, jeśli zapomnisz? A może zdecydujesz się zagrać w gry? Znak będzie nadal wyświetlany.
Uznają, że możliwe są błędy w rozpoznawaniu. Możesz zaktualizować informacje, jeśli bot popełni błąd. Ale tylko jeśli korzystasz z własnych narzędzi YouTube, Veo lub Dream Screen. Znak pozostaje na nagraniu wideo. Metadane C2PA również działają. Jeśli film posiada cyfrowy dowód produkcji AI — za pośrednictwem OpenAI, Nvidia, Kakao lub ElevenLabs — zostanie trwale oznaczony jako wyprodukowany przez sztuczną inteligencję.
Znaczenie widoczności
Ta automatyczna kontrola odbywa się jednocześnie z funkcją skanowania wideo deepfake. Dorośli mogą teraz skanować filmy w poszukiwaniu dopasowań twarzy. Po raz pierwszy użyto go do testów z gwiazdami i politykami. To teraz działa dla wszystkich filmów.
Ważna jest również spójność. Stare tagi były ukryte w opisie filmu, jeśli temat nie dotyczył wiadomości lub zdrowia. Wtedy na nagraniu były czerwone znaki ostrzegawcze. Nieefektywne i brudne.
W przypadku długich filmów etykiety znajdują się teraz bezpośrednio pod odtwarzaczami. Krótkie filmy również otrzymują tagi.
YouTube twierdzi, że to rozwiązanie sprawia, że ostrzeżenia są bardziej widoczne w przypadku wykrycia zmodyfikowanej treści.
Małe zmiany? Ożywienie? Unikon skaczący w snach? Znak znika. Powrót do opisu filmu. Znów ukryte pod pozorem opisu.
Jedno pozostaje niezmienne. Algorytm rekomendacji ignoruje etykiety. Cele komercyjne nie mają tu nic do rzeczy. Pieniądze wciąż napływają, niezależnie od tego, czy treści są prawdziwe, czy sztucznie stworzone.
Czy to zniechęci do dezinformacji? Być może nie. Ale to dodaje pewne przeszkody. Małe.
Obserwujemy więc, co się dzieje. Widzimy znaki. Zakładamy, że treść za nimi może nie być prawdziwa.
Co zmieni się w naszych uczuciach?
