Nastąpił wyciek informacji. No prawie.
Nie pokazali niczego szczególnego, ale to wystarczyło, aby potwierdzić nasze przypuszczenia: Google nie rezygnuje z zeszłorocznego projektu. Źródłem przecieku był znany insider Mystic Leaks, który render zamieścił na Telegramie (informację przekazało 9to5Google). Zdjęcie przedstawia tylny panel prawdopodobnie nadchodzącego Pixela 11 Pro Fold. Szczerze mówiąc, wygląda podejrzanie podobnie do swojego poprzednika, czyli Pixela 10 Pro Fold. Ale poczekaj, są niuanse.
Jedną z głównych zmian jest nowy kolor „Pine”. Jest ona jednak dostępna nie tylko dla modelu składanego. Według plotek standardowy Pixel 11 Pro i Pro XL również mogą uzyskać ten odcień.
Google już zasugerował nadchodzący sprzęt. Pamiętacie zwiastun ich wielkiego wydarzenia, które odbędzie się 12 sierpnia? W cieniu widać było urządzenie w kolorze złoto-miedzianym.
Mniejsze kamery i lampki kontrolne
Przyjrzyj się uważnie samemu urządzeniu. Tegoroczna linia aparatów nie wygląda już tak imponująco. Stała się mniejsza. Znacznie mniej w porównaniu do potwora, którego otrzymaliśmy w ostatnim cyklu aktualizacji. Moduł lampy błyskowej również przesunął się „w górę” – został przesunięty w lewy górny róg listwy.
Po co przesuwać lampę błyskową?
Istnieje wiele wersji. Niektórzy uważają, że jest to przygotowanie do systemu „Pixel Glow” – wskaźnika alarmowego, który wykorzystuje kolory do sygnalizowania zdarzeń, gdy telefon leży ekranem do dołu. Wygodna, choć nieco irytująca funkcja, czy tylko chwyt marketingowy? Czas pokaże. Mówi się, że technologia pojawi się nie tylko na tym urządzeniu, ale także na innych.
Jest tu sprzeczność. Według renderów z Android Headlines na początku tego roku zwykłe modele Pixela 11 miały otrzymać ściśle czarny pasek aparatu. Jednak składany model odmawia całkowitego przejścia na ten styl.
Jeśli chodzi o właściwości, nie należy spodziewać się rewolucji. W maju Mystic Leaks opublikowało listę specyfikacji i nic w niej nie zachwiało fundamentami. Układ Tensor G6, niewielkie ulepszenia aparatu, nieco dłuższa żywotność baterii. Wciąż ta sama coroczna zmiana modeli.
Coroczna aktualizacja Google coraz bardziej przypomina aktualizację oprogramowania sprzętowego, a nie rewolucję sprzętową.
Odpowiedź poznamy 12 sierpnia, kiedy opadnie kurz i rozpocznie się konferencja prasowa. Do tego czasu pozostają nam rendery, kolory, które być może nigdy nie zostaną wypuszczone, i spekulacje na temat pasków świetlnych, których prawdopodobnie nawet nie zauważymy w użyciu.
Brzmi znajomo.
