Ograniczenia „mózgu oprogramowania”: dlaczego boom AI powoduje niezadowolenie społeczne

12

Branża technologiczna przeżywa bezprecedensową falę optymizmu co do sztucznej inteligencji. Dyrektorzy generalni mówią o nieograniczonej produktywności, a korporacje inwestują miliardy w infrastrukturę. Jednak za tą korporacyjną euforią kryje się rosnąca, wyraźna wrogość ze strony opinii publicznej.

Ostatnie sondaże ukazują trudną rzeczywistość: sztuczna inteligencja staje się coraz mniej popularna. W Stanach Zjednoczonych wskaźniki akceptacji sztucznej inteligencji pozostają w tyle za znacznie bardziej kontrowersyjnymi podmiotami, a pokolenie Z – grupa demograficzna, która najprawdopodobniej korzysta z tych narzędzi – wykazuje rosnący poziom złości i beznadziejności wobec tej technologii.

Ta luka nie jest jedynie błędną komunikacją lub porażką marketingową. Jest to zasadnicze zderzenie dwóch różnych sposobów postrzegania rzeczywistości: „Zaprogramowanego Mózgu” i prawdziwego ludzkiego doświadczenia.

Zrozumienie mózgu oprogramowania

Aby zrozumieć, dlaczego branża technologiczna tak bardzo wierzy w sztuczną inteligencję, konieczne jest zrozumienie koncepcji Software Brain. To model poznawczy, w którym świat postrzegany jest jako zbiór baz danych, algorytmów i cykli.

W ramach tego światopoglądu:
Zillow to baza danych domów.
Uber to baza danych samochodów i pasażerów.
YouTube to baza filmów wideo.

Kiedy patrzysz na świat w ten sposób, logiczne wydaje się, że jeśli możesz kontrolować dane, możesz kontrolować rzeczywistość. Ten sposób myślenia napędza współczesną gospodarkę, ma jednak krytyczny słaby punkt: Zakłada, że wszystko można zdigitalizować, ustrukturyzować i zautomatyzować.

Kod spotyka się z rzeczywistością

Tarcie powstaje, ponieważ ludzka egzystencja nie jest bazą danych. Branża technologiczna często działa w oparciu o założenie, że jeśli ludzie nie lubią sztucznej inteligencji, chcą po prostu lepszego „marketingu” lub bardziej płynnej integracji. Nie można jednak „reklamować” sposobu na wyjście z podstawowych doświadczeń życiowych.

Podejście Software Brain zawodzi w przypadku systemów, które są z natury niedeterministyczne lub chaotyczne, takich jak:

1. System prawny

Istnieje kusząca analogia pomiędzy inżynierią oprogramowania a prawem. Obie dziedziny opierają się na precedensach, ustrukturyzowanym języku i „bibliotekach” istniejących reguł kierujących zachowaniem. Prowadzi to wielu przedstawicieli branży technologicznej do wiary, że sztuczna inteligencja może „rozwiązać” prawo – że możemy zastąpić prawników zautomatyzowanymi systemami arbitrażu.

Jeśli jednak kod jest deterministyczny (jeśli X, to Y), wówczas prawo opiera się na niejednoznaczności. Istotą systemu prawnego jest zdolność rozumowania w odniesieniu do szarych obszarów, interpretowania intencji i uwzględniania niuansów. Komputer może przetwarzać prawo, ale nie jest w stanie poradzić sobie ze złożonością ludzką, która sprawia, że ​​orzeczenie sądowe jest „sprawiedliwe”.

2. Zarządzanie i społeczeństwo

Próby zastosowania Software Brain w administracji publicznej – traktującej politykę społeczną jako serię korekt danych – często kończą się niepowodzeniem. Społeczeństwo to nie oprogramowanie; to zbiór nieprzewidywalnych, emocjonalnych i autonomicznych istot ludzkich. Kiedy liderzy technologiczni deklarują, że sztuczna inteligencja „zniszczy wszystkie miejsca pracy”, postrzegają siłę roboczą jako serię nieefektywnych cykli, które należy zoptymalizować, a nie jako podstawę ludzkiej godności i źródeł utrzymania.

Dlaczego społeczeństwo się opiera

Rosnące niezadowolenie ze sztucznej inteligencji wynika z poczucia, że technologia ta „wypłaszcza” ludzkie doświadczenia.

Kiedy firmy wykorzystują sztuczną inteligencję do automatyzacji podstawowej pracy biurowej lub wykorzystują konsultantów AI do uzasadnienia masowych zwolnień, traktują role ludzkie jako zwykłe punkty danych, które należy usunąć ze względu na wydajność. Przeciętnemu człowiekowi nie wydaje się to postępem; to tak, jakby stać się linią kodu w czyjejś bazie danych.

Co więcej, era inteligentnego domu pokazała, że ​​automatyzacja nie jest potrzebą powszechną. Choć giganci technologiczni od dziesięcioleci próbują zautomatyzować każdy aspekt życia domowego, większość ludzi pozostaje w dużej mierze obojętna. Nie staramy się żyć w zautomatyzowanym cyklu; dążymy do niezależności i kontaktu z innymi ludźmi.

Głównym problemem nie jest brak „przyzwolenia społecznego” ani słaby branding; to zasadniczy rozdźwięk między sposobem, w jaki firmy technologiczne postrzegają świat, a tym, jak ludzie w nim faktycznie żyją.

Wniosek

„Mózg programowy” to potężne narzędzie do budowania skutecznych systemów, ale jest to wadliwa soczewka pozwalająca zrozumieć ludzkość. Dopóki branża technologiczna nie uzna, że ​​prawdziwego świata nie można w całości ująć w bazie danych, przepaść między postępem technologicznym a akceptacją społeczną będzie się tylko pogłębiać.