Niedawno wypuszczono na rynek Gemini Spark. We wtorek Google I/O zaprezentowało nowego agenta AI, całodobowego asystenta, który ma przejąć kontrolę nad Twoim życiem.
Obserwowaliśmy, jak planuje imprezę uliczną.
Śledził odpowiedzi (RSVP), kontaktował się z osobami, które zignorowały zaproszenia, i stworzył moduł śledzący, który automatycznie aktualizuje się za pośrednictwem Gmaila. Płynnie? Z pewnością. Wygodny? Oczywiście. Aplikacja jest obecnie dostępna dla testerów, a jeszcze w tym tygodniu będzie dostępna dla subskrybentów Google AI Ultra i użytkowników komputerów Mac.
Ale zatrzymajmy się na chwilę.
Pomyśl o tym. Czy naprawdę tak bardzo ufasz Google?
Dziura prywatności
Google twierdzi, że połączenia aplikacji są domyślnie wyłączone. Twierdzą, że nie czytają Twojej poczty na ślepo.
Cienki.
Ale kiedy włączysz te uprawnienia? Powodzenia w ustalaniu, co dokładnie jest przechowywane i przekazywane.
Google obiecuje, że działa tylko z aplikacjami Google. A co z numerami telefonów na liście gości imprezy? A co z adresami e-mail gości używanymi do dalszej korespondencji i nienależącymi do G-Suite?
Zaawansowane zabezpieczenia są jedynie obietnicą, dopóki nie zostaną złamane.
Zdarzają się wycieki danych. I zawsze będą się zdarzać. Pytanie nie brzmi: czy to się stanie, ale kiedy.
Śledzenie ekranu?
Gemini Spark działa na Gemini 3.5 Flash. Działa w tle. Nawet gdy laptop jest wyłączony.
To jest niepokojące.
Czy działa samodzielnie na Twoje polecenie? Wygląda na to, że monitoruje ekran w celu wykonywania zadań. Nie podoba mi się pomysł, aby sztuczna inteligencja skanowała moje dokumenty w poszukiwaniu „ważnych informacji”, gdy próbuję pracować. Albo spać.
Wyobraź sobie, że zamawia przekąski przez Instacart. Zna twój adres. Dane Twojej karty. Twoja codzienność.
Jedna porażka. Jeden zhakowany system. Za dużo pomarańczy, oczywiście, ale także ujawnień finansowych.
Czy warto korzystać z wygody? Być może nie. Odrzucę zaproszenie.
Jak myślisz? 🕵️♀️















































